Eckhart Tolle jest coraz bardziej popularnym na świecie nauczycielem duchowym.
Wygłasza liczne wykłady, mówiąc za każdym razem o tym samym, za każdym razem z takim samym entuzjazmem i radością. Chętnie odpowiada na pytania słuchaczy i cierpliwie, z uśmiechem na nie odpowiada, a te odpowiedzi za każdym razem sprowadzają się do tego samego.
A w każdym razie tak to było w obszernym materiale, którego wysłuchałem i który obejrzałem – a wszystko wskazywało, że tak jest zawsze.
Nie stał się jeszcze (a przynajmniej nie w Polsce) obiektem kultu, a więc mogę się na jego temat swobodne wypowiadać, niewiele ryzykując. Na wszelki wypadek napiszę jednak od razu, że Tolle zrobił na mnie bardzo korzystne wrażenie.
Na ile mogę się wypowiadać kompetentnie? Zobaczymy.
Wysłuchałem kilkanaście godzin jego wywiadów, wykładów i odpowiedzi na pytania słuchaczy (z tego kilka godzin to były nagrania wideo). Przeczytałem także fragmenty Potęgi teraźniejszości i Nowej ziemi.
Wywiady i wykłady były w jężyku angielskim, którego nie znam perfekcyjnie, a więc musiałem się mocno skupić na ich słuchaniu, dzięki czemu natychmiast, tak mimochodem, stałem się bardzo dobrym uczniem Eckharta. Słuchając tego po polsku pewnie raz po raz układałbym sobie w myślach, co powiem na temat tych wykładów, pewnie byłyby to myślowe teksty podobne do tego, co właśnie teraz piszę. (Oj, łatwiej snuć teksty w myślach, pisanie przychodzi mi dużo trudniej, więc zaraz kończę).
A główną (i właściwie jedyną nauką) Eckharta Tolle, jest to, że należy skupić się na chwili obecnej. Nie żyć przeszłością, której już nie ma, nie troszczyć się o przyszłość, której jeszcze niema. Bo teraz jest wszystkim, co jest, bo chwila teraźniejsza – mówiąc w skrócie – jest Bogiem.
Jest to mocno radykalna nauka, zwłaszcza gdy sie ją wyłoży tak skrótowo, wymaga więc obszernych wyjaśnień.
Nic więc dziwnego, że Tolle wygłasza tyle wykładów, że musi odpowiadać na tak liczne pytania. I pewnie jeszcze długo będzie miał wiele do roboty.